Degustacja herbaty i plantacje Satemwa

Nasza druga wizyta na malawijskich plantacjach herbaty odbyła się w zgoła odmiennych okolicznościach niż pierwsza (o której możecie przeczytać TUTAJ). Po blisko dwumiesięcznym pobycie w Mozambiku (o naszych przygodach w Mozambiku możecie przeczytać TUTAJ) wjechaliśmy do Malawi po raz drugi. Tym razem był to styczeń. Sam środek pory deszczowej. Padało prawie codziennie. Wszyscy planując swoje podróże na Czarny Ląd wystrzegają się pory deszczowej jak ognia, jednak naszym zdaniem to właśnie wtedy Afryka wygląda najpiękniej. Spalony słońcem krajobraz zamienia się w tętniący życiem spektakl. Każdego dnia na niebie odbywają się parady wszelkiego rodzaju chmur, chmurek i chmurzysk. Krzewy herbaciane stają się jeszcze bardziej zielone za sprawą młodych pędów jakie wypuszczają po pierwszych opadach. Wszystko dookoła pulsuje soczystą zielenią.

śledź naszą podróż dookoła świata na facebooku!

Plantacje w okolicach masywu Mulanje

Równinny krajobraz w okolicach Blantyre zaburza ogrom wyrastającego spod ziemi masywu Mulanje. Gigantyczna formacja skalna dominuje nad pobliskimi polami herbacianymi oferując zapierające dech w piersiach widoki. Szczyt Sapitwa wznoszący się na wysokość 3002 m n.p.m. jest najwyższym szczytem w całym Malawi. Skryty przez większą część czasu za chmurami emanuje mistyczną aurą. Nic więc dziwnego, że dla Malawijczyków masyw Mulanje to nie tylko góra, ale także miejsce kultu religijnego i duchowa siedziba ich przodków.

Pulsująca zieleń Afryki w czasie pory deszczowej

Mistyczna aura masywu Mulanje rozpościerająca się nad okolicznymi polami herbacianymi

Zbiory herbaty u podnóża majestatycznej góry

Satemwa Tea Estate

Nieopodal masywu Mulanje rozciągają się plantacje herbaty Satemwa. Biznes prowadzony od blisko stu lat przez rodzinę Kay. Wszystko zaczęło się kiedy to Scot Kay kupił pierwszy kawałek ziemi pod uprawę herbaty od lokalnego farmera tytoniu. Dziś nad całością działalności czuwa nestor rodu Robert „Chip” Kay, syn Scot’a.

Droga M2 relacji Chigumula-Thyolo prowadząca przez plantacje Satemwa

Ocean herbacianych pól a gdzieś w oddali majaczy masyw Mulanje

Pola herbaciane podzielone są na części, zaś przy każdej części stoi kamień z numerem, odmianą i datą zasadzenia – ta konkretna część była posadzona w roku 1984

Zbieranie herbaty to ciężka praca, ale pani na zdjęciu zdaje się to nie przeszkadzać

Zbieracze poruszają się w grupach. Na krzaki rzucają długie, proste bambusowe patyki i przy pomocy specjalnie zmodyfikowanych sekatorów obcinają wszystkie liście które wystają ponad patyk

Osoby pracujące na plantacji herbaty zbierają przeciętnie 50 kilogramów świeżych liści każdego dnia

Praca wre a w tle szumi eukaliptusowy las

Wyposażenie każdego poławiacza herbaty – sekator, wielki koszo-plecak oraz kijek-linijka, który skrył się gdzieś pośród liści

Degustacja herbaty

Plantacje Satemwa mają w swojej ofercie degustację herbaty. Na początku byłem nastawiony do tego pomysłu negatywnie myśląc, że „herbata, to herbata – czarna, zielona, biała i jeszcze jakaś – każdy rodzaj smakuje podobnie”. Och, jak bardzo się myliłem! Degustacja herbaty była naprawdę świetna i otworzyła mi oczy na to, jaką różnorodność kryją w sobie herbaciane krzewy. Próbowaliśmy 17 (!) rodzajów herbat i przysięgam, że każdy z nich smakował zupełnie (!) inaczej. Wiem, też trudno mi było w to uwierzyć. Byłem herbacianym niewiernym Tomaszem a stałem się herbacianym konwertytą.

odwiedź nasz profil na instagramie!

Cały proces degustacji był bardzo interesujący. Najpierw pokazano nam film o herbacie i działalności Satemwy. Później zaprowadzono nas do laboratorium, w którym pracownik plantacji opowiedział nam o procesie produkcji herbaty, okolicznych plantacjach oraz o tym jak degustować herbatę. Następnie każdy z nas dostał swoją łyżkę i kubeczek – byliśmy gotowi do kosztowania herbacianych naparów. Każdy napar był podpisany, pokazane były liście w stanie przed parzeniem (wysuszone), po parzeniu oraz sam napar w oddzielnej miseczce. Próbowaliśmy przeróżnych herbat czarnych, białych, zielonych, oolong, różanych i innych, których nazw już nie pamiętam. Różnorodność smaków, aromatów i kolorów wprawiła nas w osłupienie. Polecamy herbacianą degustację niezależnie od tego czy jesteś herbacianym smakoszem czy, podobnie jak ja (przed degustacją), herbacianym niedowiarkiem.

Odprawa przed degustacją prowadzona przez profesjonalnego herbacianego sommeliera

Herbaty przygotowane do degustacji – liście przed parzeniem, liście po parzeniu znajdują się w specjalnych naczynkach z pokrywką z których napar przelewany jest do miseczek w których można obserwować kolor naparu

Dominika degustująca napary a po prawej gigantyczna herbaciana spluwaczka

Różnorodność smaków, barw i aromatów była doprawdy niesamowita!

Młoda smakoszka herbaty ;)

Huntingdon House

Huntingdon House to doskonały przystanek dla tych, którzy zmęczyli się eksploracją okolicznych plantacji, chcieliby trochę odpocząć i zrelaksować się nad filiżanką wybornej herbaty. Atrakcją samą w sobie jest budynek. Wzniesiony w latach 30-stych ubiegłego wieku i po dziś dzień utrzymany w pięknym kolonialnym stylu. Jest restauracja w której można zamówić pyszne, świeże ciasto do herbatki. Jest również piękny ogród, który można swobodnie eksplorować. Są również dwa piesze szlaki, które oprowadzają gości po okolicy (mapki szlaków znajdziecie w sekcji dotyczącej informacji praktycznych). Mapki są nieco schematyczne a nawigacja po okolicy nie należy do najprostszych, ale w końcu jesteśmy w Afryce – przygoda wzywa! My w Huntingdon byliśmy dwa razy. Za pierwszym próbowaliśmy zrobić jeden ze szlaków przed degustacją herbaty ale szybko zorientowaliśmy się, że nie zdążymy i zawróciliśmy postanawiając, że „jeszcze tu wrócimy”. Tak też uczyniliśmy. Niestety pogoda tego dnia była typowa dla Afryki w czasie pory deszczowej. Wypiliśmy dzbanek smacznej herbatki w nadziei na koniec deszczu, który jednak nie nadszedł. Przywdzialiśmy więc nasze peleryny i ruszyliśmy eksplorować plantacje uważając przy tym aby nie zabić się na śliskich jak diabli, rozmiękniętych, glinianych drogach. Na szczęście nasza piesza eskapada, która zaczęła się w niezbyt fortunnych okolicznościach, skończyła się spektakularnym zachodem słońca, który możecie podziwiać na poniższych zdjęciach. Bo nadzieja umiera ostatnia!

Herbatka i ciasto marchewkowe w angielskim stylu

Wyruszamy na spacer po plantacji po raz pierwszy

Jednak pomimo pięknych widoków, szybko orientujemy się, że nie zdążymy wrócić przed rozpoczęciem herbacianej degustacji. Jesteśmy zmuszeni zawrócić obiecując sobie, że wrócimy do Satemwy aby to nadrobić

Jednak za drugim razem pogoda nie była tak piękna. Wyruszaliśmy w deszczu

Jednak humory nam dopisywały kiedy przemierzaliśmy korytarze pośród herbacianych krzewów wyższych od nas

A po pewnym czasie zorientowaliśmy się, że zgubiliśmy drogę

Jednak nasze moknięcie nie poszło na marne – wraz z powoli zachodzącym słońcem aura na plantacji stawała się co raz bardziej magiczna

Nie mogło zabraknąć też tęczy, a nawet dwóch!

Po pewnym czasie przestało padać a dookoła nas wznosiły się kłęby parującej od rozgrzanej ziemi wody

Zachód słońca nad plantacją Satemwa zapamiętamy na długo


Jeśli chciałbyś przeczytać więcej podobnych wpisów na temat Malawi zajrzyj TUTAJ

Jeśli jesteś zainteresowany Afryką zajrzyj do innych naszych wpisów TUTAJ


Informacje praktyczne

TUTAJ możecie odwiedzić stronę plantacji herbaty Satemwa

A TUTAJ możecie odwiedzić stronę Huntingdon House

TUTAJ znajdziecie opisywane przez nas rejony na mapie

A TUTAJ podajemy dokładną lokalizację Huntingdon House

TUTAJ możesz pobrać mapkę różowego szlaku w okolicach Huntingdon House

A TUTAJ mapkę niebieskiego szlaku

Ceny:

Za degustację herbaty w Satemwa Tea Estate płaciliśmy 6.500 MWK od osoby (czyli około 36,57 PLN) a dzbanek herbaty (pyszna i wiele różnych rodzajów do wyboru) w Huntingdon House kosztował 1.000 MWK (czyli około 5,63 PLN) a kawałek ciasta 1.400 MWK (czyli około 7,88 PLN).